Stokrotka Magazyn

Gdy dziecko przejmuje kontrolę

Gdy dziecko przejmuje kontrolę

Ciągłe rozdrażnienie, napięcie i niezrozumiałe wahania nastroju dziecka to wyzwanie, któremu czoła stawia cała rodzina. Okazuje się jednak, że w pewnych okresach rozwoju taki bunt jest konieczny – dotyczy to zarówno powtarzającego się „nie!” dwuletniego dziecka, jak i zamkniętego w sobie nastolatka.

Tekst: Marta Andrzejewska, psycholog

Uzbrojeni we wspomnienia o własnym dzieciństwie oraz intuicję mierzymy się z rodzicielstwem i swoimi dziećmi, nie zawsze rozumiejąc, z czego wynikają pewne zachowania maluchów. Dotyczy to m.in. pozornie niezrozumiałych okresów buntu. Wiedza o tym, że w życiu dziecka można wyróżnić kilka faz, w których bunt jest niezbędny do dalszego rozwoju, pozwala rodzicowi zachować większy spokój w konfrontacji z kaprysami, wybuchami złości i płaczem dziecka. Do takich okresów należą tzw. bunt dwulatka, okres 6. roku życia dziecka oraz czas zmagania się z wchodzeniem w dorosłość, czyli wiek nastoletni.

Bunt dwulatka

Dwuletni maluch chce być jednocześnie samodzielny i korzystać z pomocy rodzica. Przykładem tego jest dziecko, które nie może wdrapać się na zbyt wysoki stopień, więc płacze, ale na każdą próbę pomocy ze strony rodzica reaguje jeszcze większym krzykiem. Taki maluch już doświadczył samodzielności, która jest dla niego ekscytująca, jednak wie też, że niezależność wiąże się z perspektywą zrezygnowania z pomocy rodzica, co z kolei wywołuje u niego strach. Trudno jest pogodzić tak sprzeczne potrzeby, a dziecko musi dokonać tego samodzielnie. Wystarczy do tego okresu dodać naukę korzystania z nocnika, by zrozumieć, z jak dużymi wyzwaniami boryka się maluch. To naturalne, że w tym okresie dziecko może być płaczliwe, wybuchowe, zachowywać się inaczej niż dotychczas, mieć trudności z jedzeniem i zasypianiem. Jednym z zadań rodzica w tym czasie jest pomoc w rozumieniu świata, opisywanie go i tłumaczenie dziecku, co się z nim dzieje (np. „uderzyłeś się w głowę, zabolało cię to i dlatego się popłakałeś”), ale też zadbanie o siebie i o własny nastrój, by uzbierać możliwie dużo cierpliwości, która pomoże uporać się z dziecięcą frustracją.

Jak sobie radzić?

  • Testowanie swoich umiejętności to trudne i frustrujące wyzwanie, pozwalaj jednak dziecku się z nim mierzyć – nie wyręczaj go we wszystkim!
  • Jeśli maluch krzyczy w sklepie, nie oznacza to, że bardzo potrzebuje tej zabawki, on po prostu sprawdza twoje granice. Pamiętaj, że nie na wszystko musisz się godzić, a zdrowe granice dają dziecku poczucie bezpieczeństwa.
  • Dziecko uczy się przez obserwowanie ciebie, a nie słuchanie twoich słów – daj mu dobry przykład i dotrzymuj obietnic – jeśli spodziewa się wspólnego spaceru, zrób wszystko, żeby na niego pójść.
  • Zanim podejmiesz próbę poradzenia sobie ze złością swojego dziecka, zadbaj o własny spokój – w przeciwnym razie trudno ci będzie zapanować na emocjami.
  • Unikaj mówienia dziecku, by przestało się zachowywać w określony sposób – zamiast tego mów, co może zrobić, np. „nie wolno ci wchodzić do tego pokoju” zamień na „możesz przebywać tutaj i w drugim pomieszczeniu”, a zamiast „uspokój się” mów „mocno się zezłościłeś”.
  • Widząc wybuch dziecka, pomóż mu nazwać, co się z nim dzieje – np. złości się, smuci, cieszy. Ono jeszcze do końca nie rozumie, co się z nim dzieje, a nazwanie tego podziała uspokajająco.
  • Stwórz maluchowi przestrzeń do wyboru – wymień trzy rodzaje śniadań, które możesz mu rano przygotować i pozwól mu wybrać z nich to, na które ma ochotę. Jeśli wybierze inne, wyjaśnij jeszcze raz swoją propozycję.

Ten niesforny sześciolatek

Kolejny trudny czas to okres 6. roku życia, wówczas bowiem w mózgu dziecka zachodzi szereg zmian neurobiologicznych – rozpadają się niewykorzystywane dotąd połączenia nerwowe, a utrwalają te, które były dotychczas wykorzystywane. Innymi słowy, w głowie dziecka przeprowadzane są wielkie porządki i usuwany jest niepotrzebny nadmiar neuronów. Choć niewidoczny dla otoczenia, jest to bardzo intensywny proces, który odbija się na zachowaniu i samopoczuciu. Sześciolatek bywa zdezorientowany, zmęczony, rozkojarzony, a poza tym targają nim zmienne emocje. Ponadto w tym okresie dziecko dość szybko się męczy, jednocześnie nie potrafiąc jeszcze kontrolować wybuchów emocji ani stosować się do zasad. Taki mały sześciolatek potrzebuje sporo ruchu i jeszcze więcej zabawy, która go rozwija, a w międzyczasie jego organizm będzie przygotowywać się do dalszych wyzwań.

Jak sobie radzić?

  • Jeśli chcesz uczyć się z dzieckiem, ćwiczcie maksymalnie 20 min, a później zróbcie przerwę – nie zmuszaj dziecka do dłuższej pracy!
  • Sześciolatek najwięcej zyska poprzez doświadczanie, a nie słuchanie o czymś – nauka przez zabawę to świetna okazja do rozwoju.
  • Dziecko w tym wieku nie umie jeszcze postawić się w sytuacji drugiej osoby. Zamiast odwoływać się do jego empatii, wyjaśnij jasno swoje oczekiwania, np. „po zabawie odłożysz klocki do kartonika, w przeciwnym razie nie będę ich wyciągać”.
  • Niezdarność sześciolatka wynika z ważnych, dynamicznych i niezależnych od woli dziecka procesów zachodzących w jego mózgu, warto więc spojrzeć na malucha z dużą dozą wyrozumiałości.

Nastoletni antagonista

Następny okres zawirowania w sferze biologicznej i emocjonalnej to czas dorastania, czyli okres od około 11.-12. roku życia do dorosłości. W tym czasie nastolatek musi borykać się z intensywnymi zmianami, które zachodzą w ciele, nierzadko budzącymi jego niepokój i wątpliwości, a także z równie intensywnym rozwojem emocjonalnym. Bunt służy nastolatkowi do zbudowania własnej tożsamości, czyli sposobu rozumienia siebie, przyswojenia określonych wartości, moralności, przekonań i preferencji, a wszystko to przy toczącej się w tle burzy hormonalnej. Typowy dla tego okresu bunt okazywany rodzicom jest potrzebny do tego, by się od nich odciąć i stworzyć własne Ja. Nieprzypadkowo to właśnie wobec rodziców kierowane są najintensywniejsze emocje – dziecko jest przekonane, że przez nich nie zostanie odrzucone, może więc bezpiecznie okazywać złość, nie martwiąc się, że przez to jego relacja z rodzicami zostanie zerwana. W końcu rodzice kochają „mimo wszystko”. Paradoksalnie, im lepsza relacja między dzieckiem a rodzicem, tym łatwiej jest dziecku buntować się. W tym czasie także rodzic musi skonfrontować się z tym, że jego dziecko usamodzielnia się i zaczyna decydować o sobie, popełniając błędy, ale też odnosząc sukcesy. Wyzwaniem dla rodzica jest pozwolenie dziecku na takie oddalenie się.

Jak sobie radzić?

  • Poza przypadkami robienia krzywdy sobie (np. okaleczanie się, głodzenie, odurzanie narkotykami) lub innym, manifestowanie przez dziecko swoich wyborów nie jest groźne, więc przymknij na nie oko – zapisanie się do organizacji ochrony przyrody nie oznacza, że będzie w to zaangażowany przez całe życie.
  • Potrzeba wyglądania jak inni członkowie danej grupy to naturalny i ważny etap w życiu nastolatka, nie krytykuj jego wyborów.
  • Unikanie buntu oznacza brak możliwości rozwoju tożsamości dziecka, uznaj więc, że wasze kłótnie w przyszłości przyniosą dziecku korzyści, nie musisz więc za wszelką cenę łagodzić atmosfery.
  • Pamiętaj o granicach – pozwól nastolatkowi na więcej swobody, żeby nauczył się dokonywać wyborów, ale wspólnie ustalcie ważne zasady, np. godzinę powrotu do domu.
  • Jeśli trudno ci poradzić sobie z jakimś zachowaniem nastolatka, usiądźcie wspólnie i razem spiszcie możliwe rozwiązania, a później wybierzcie takie, które zadowoli obie strony – nastolatek nie uzna tego jako nakaz, który musi odrzucić.
  • Okresy buntu są sygnałem, że dziecko przygotowuje się do kolejnego etapu rozwoju. W tym sensie „bunt” oznacza, że trudno jest mu dostosować się do poleceń i oczekiwań dorosłych, ponieważ boryka się z różnymi trudnościami, a im więcej ma ich „na głowie”, tym trudniej jest mu zachować kontrolę nad swoimi emocjami.

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu go przez redakcję.