Jak radzić sobie w sytuacjach kryzysowych?

„Kryzys” – takie oto krótkie słowo wypowiedział kiedyś człowiek, gdy zapragnął pomieścić w nim przerażające i groźne zdarzenie. Jest to słowo małe jak pocisk i tak jak on, potrafi zniszczyć wszystko, co spotka na swojej drodze. „Kryzys” to niebezpieczeństwo, które chcielibyśmy trzymać z dala od siebie, a które co pewien czas klęka u naszych stóp i mówi: „Teraz jestem twój!”

Tekst: Małgorzata Floraszek, psycholog

Nie żył prawdziwie, kto nie doświadczył kryzysu

Kryzys jest doświadczeniem stresu o szczególnej sile i złożoności. W życiu zdarzają się takie groźne sytuacje, które stają się naszym udziałem bez naszej woli. Bez pardonu niszczą nasz poukładany spokój i chwieją światem, dopóki nie utracimy równowagi. Potem spychają nas w ciemną otchłań złego samopoczucia i odbierają nadzieję. Rodzi się zatem refleksja: Skoro tyle przychodzi nam cierpieć i tracić, to po co?

I to jest bardzo dobre pytanie! Jak się okazuje, kryzys jest zawsze po coś i zawsze też można zyskać dzięki niemu coś nowego. W chwili, gdy nas dopadnie, trudno w to jeszcze uwierzyć. Jednak żaden impas nie trwa wiecznie. Przychodzi taki moment, gdy jesteśmy już gotowi spojrzeć na całe zdarzenie z dystansu. Wówczas, bogatsi o doświadczenie zwycięstwa nad tym, co niechciane, zaczynamy budować nową rzeczywistość.

Na wszystko potrzeba czasu

Nie wszystko jednak od razu! Gdy dopadną nas skutki panującego impasu, zatrzymajmy się na chwilę po to, aby dać sobie czas i przestrzeń.

Dlaczego potrzebujemy czasu?

  • Abyśmy mogli zaakceptować fakt, że cierpienie i ból są nieodzowną częścią naszych doświadczeń.
  • Abyśmy dali sobie przyzwolenie na przeżywanie wszystkich niewygodnych emocji.
  • Abyśmy potrafili nadać właściwe nazwy naszym trudnym uczuciom. Kiedy smutek będziemy umieli nazwać „smutkiem”, strach „strachem”, a złość „złością”.

Bez czasu nie ruszymy z miejsca. Pozwala nam złapać oddech w trudnych chwilach, odnaleźć wiarę oraz siły potrzebne do odzyskania spokoju i równowagi.

Gdy opadnie kurz, zobacz, co ocalało

Kiedy zatrzymamy się i – dzięki właściwemu nazwaniu uczuć – zatamujemy odpływ sił oraz wiary w odrodzenie, możemy już spokojnie wstać. Przyjrzyjmy się wtedy wszystkim zniszczeniom, jakie kryzys poczynił w naszym życiu. Sprawdźmy, co ocalało. Trudna sytuacja, która przychodzi do nas z zewnątrz, daje nam szansę na odkrycie, że niektóre z naszych cech nie poddają się destrukcji. Należą do nich często odwaga czy kreatywność. Jeszcze lepiej jednak, kiedy odkrywamy w sobie zdolności dotąd przez nas niedostrzegane lub niedoceniane. Do najważniejszych zaliczana jest umiejętność rozpoznawania ludzi chętnych nieść pomoc oraz zdolność proszenia ich o wsparcie.

Pozwól sobie na marzenia

Kiedy już stoimy prosto, choćby na samym dnie, wznieśmy nasz wzrok ku jasnemu promieniowi marzeń.

Jak wykreować nasze marzenia o przyszłości?

  • Na początku wyobraźmy sobie nasze życie za kilka lat. Przyjrzyjmy się chwilom, które nas cieszą i z których jesteśmy dumni.
  • Zadajmy sobie pytanie, co nas tam doprowadziło. Co zrobiliśmy, że udało nam się dotrzeć tam, gdzie znów czujemy się dobrze i bezpiecznie?
  • Na marzenia zarezerwujmy odpowiednio dużo czasu, bowiem staną się one naszą motywacją i ostoją.

Poszukaj sprzymierzeńców

Znając cel swojej drogi do odrodzenia (tylko chwilowo umiejscowiony w marzeniach), warto rozejrzeć się za osobami, które mogą nam pomóc. Wychodzenie z kryzysu to trudne zadanie, ale wielu ludziom już udało się je wykonać. Powinniśmy poszukać wśród nich sprzymierzeńców. Łatwo ich rozpoznać. Zwykle mają w sobie spokój, a w rozmowie ujawniają się „zaleczone blizny”. Tacy ludzie znają właściwą drogę i mogą pełnić rolę przewodnika. Wystarczy poprosić ich o wsparcie.

Zobacz, co zyskałeś

Warto wiedzieć, że w strukturze kryzysu istnieje pewien ważny moment. Następuje on po tym, kiedy upadamy i zdawać by się mogło, że już gorzej być nie może. To chwila, kiedy dostrzeżemy szansę i to ona zaczyna napędzać nasze działanie. Często moment ten wymusza przemianę sposobu życia, a także myślenia. Taka metamorfoza wymaga czasu oraz wysiłku i nigdy nie dzieje się bez naszego udziału. Korzyścią, jaką bez wątpienia odniesiemy, jest pokonanie lęku przed tym, co nowe i otwarcie się na możliwość przemiany. Kryzys, niezależnie od tego, jakiej dziedziny życia dotyka, jest też czasem zmian, które prowadzą do wzbogacenia naszego doświadczenia, a także do odkrycia w sobie nowych umiejętności.