Stokrotka Magazyn

Jak nauczyć się odpuszczać?

Jak nauczyć się odpuszczać?

Wytrwałość, skuteczność i determinacja w dążeniu do celu nie są już w dzisiejszych czasach wyzwaniem. Stały się chlebem powszednim. Doskonalimy i rozwijamy te cechy w pracy, w domu oraz w czasie wolnym. Nie wystarczy jeden sukces – lecz cała masa zwycięstw.

Najlepiej jak być może, czyli perfekcja

Bycie perfekcyjną panią domu, świetnym pracownikiem, mężem, matką czy sportowcem ćwiczymy każdego dnia. Jeśli daje nam to radość i odprężenie, to zapewne nie ma w owym trenowaniu doskonałości nic złego. Prawdopodobnie należymy do promila szczęściarzy, podobnych w liczbie do tych, którzy wygrali w totka.

Co jednak, kiedy na koniec dnia zamiast satysfakcji oraz odprężającego poczucia szczęścia odczuwamy zmęczenie i frustrację? Co jeśli cieszymy się jedynie z tego, że dzień się nareszcie skończył, a kiełkujące odczucie, że jesteśmy nie dość skuteczni, nie daje zasnąć?

Odpuszczenie – czemuż by nie?

Na szczęście istnieje wiele dowodów na to, że nie tylko upór i wytrwałość przynoszą wymarzone życie. Przywołajmy tu postać Walta Disneya, którego szef ocenił jako pozbawionego wyobraźni i wyrzucił z pracy w gazecie „Cansas City Star”. Disney nie próbował już nigdy pisać do czasopism. Znalazł nową drogę życiową. Także Elvis Presley nie wytrwał w postanowieniu bycia zawodowym kierowcą, a Sean Connery porzucił karierę sportowca. To przykłady, które w jaskrawy sposób pokazują, że nie tylko słynna wytrwałość jest gwarantem społecznie rozpoznawalnego sukcesu.
Inną drogą jest skuteczne odpuszczenie, czy – jak pisze psychoterapeuta Alan B. Bernstein w książce „Daruj sobie. Przewodnik dla tych, którzy nie potrafią przestać” – odangażowanie.

Pytania, które pomogą odpuścić z rozsądku, a nie z lenistwa:
1. Czy chcę odczuwać szczęście i satysfakcję?
2. Czego ja tak naprawdę chcę? Co da mi szczęście?
3. Jak to będzie, gdy cel osiągnę?
4. Czego potrzebuję, aby cel osiągnąć?
5. Czy koszty są lub będą niższe od zysków?
6. Kto będzie się ze mną cieszył?

Bilans

Podejmując decyzję o trwaniu w zaangażowaniu bądź odpuszczeniu sobie, warto zrobić prosty bilans zysków i strat. Sprawdzić, czy nam się to po ludzku opłaca. Jeśli bowiem trwamy w pracy, w której szef nie nagradza naszych wciąż rosnących wysiłków, rozważmy, co daje nam poczucie zawodowego spełnienia. Czy to jedynie nasza wewnętrzna wiedza, przekonanie o naszych wysokich kompetencjach i zaangażowaniu?

A jeśli nasz dom lśni i pachnie, ale po wykonaniu wszystkich prac nie starcza nam już czasu na miłą rozmowę z jego mieszkańcami ani na zwykły odpoczynek, to czy warto? Czy tak właśnie wyobrażaliśmy sobie nasze spełnione życie?
Wspomniany bilans miałby polegać na porównaniu tego, co miało być prawdziwym celem oraz zaistniałych faktów i odczuć. Jeśli bowiem pragniemy być doceniani za naszą pracę, to czas się odangażować ze współpracy z niedoceniającym szefem. Skoro pragnęliśmy każdego dnia siadać z uśmiechniętymi dziećmi na kanapie i plotkować o ich małych i dużych sukcesach, to pora się odangażować chociaż od części działań na rzecz czyszczenia domu.

Pamiętajmy, że wytrwałość jest korzystna tylko wtedy, gdy zbliża nas do wybranego celu. W każdym innym przypadku zaburza odczuwanie spełnienia oraz szczęścia.

Odangażowanie – czemuż by nie?

Kiedy straty przewyższają zyski, firmy upadają. W życiu jest podobnie, choć czasem trudno jest się do tego przyznać, ponieważ straty życiowe bywają mało materialne. Trwamy w nienagannie wysprzątanej przestrzeni, w której mieszka echo, a nie gwar wesołych pogawędek. Każdego ranka podążamy do pracy, w której brak uznania ze strony szefa osłabia i niszczy nasze poczucie wartości. Na co czekamy?
W tego typu sytuacjach odangażowanie pozwala człowiekowi odzyskać radość istnienia i pomaga znowu stanąć na nogi. Przynosi nam ono korzyści, gdy – nie z prozaicznego lenistwa, a świadomie i planowo – porzucamy działania, ponieważ wiemy, że wyczerpaliśmy już wszystkie pomysły i sposoby, a założony cel i tak nie został osiągnięty. Takie właśnie odpuszczenie to sukces i „nowe rozdanie”, a nie porażka. To właśnie może być droga Walta Disneya.

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu go przez redakcję.