Stokrotka Magazyn

Na czym polega bookcrossing?

Na czym polega bookcrossing?

U większości z nas słowo „książka” wywołuje skojarzenia z biblioteką, księgarnią bądź też regałem w zaciszu domowym. Często też ze sporymi wydatkami oraz formalnościami, takimi jak wyrobienie karty bibliotecznej. Najlepszym rozwiązaniem wydawałby się dostęp do książek bez zbędnych ograniczeń, także w zakresie miejsca i czasu ich wypożyczania. Owszem, brzmi to dość nierealnie. Jednak ostatnie lata pokazują, że jest to możliwe. A wszystko za sprawą pewnego pomysłu…

Jak to się zaczęło

Początek wszystkiemu dało jedno słowo – bookcrossing. Tłumaczyć je można jako „krążącą”, bądź też „podróżującą” książkę. W praktyce oznacza to możliwość darmowego rozpowszechniania książek poprzez pozostawianie ich w miejscach publicznych – zwykle w specjalnie stworzonych do tego celu regałach. Dowolny znalazca może zabrać książkę, przeczytać ją, a następnie oddać z powrotem.

Ta dość niekonwencjonalna forma dzielenia się książkami zrodziła się w USA w 2001 roku. Jej inicjatorem był programista komputerowy Ron Hornbaker, założyciel strony internetowej zrzeszającej bookcrosserów. Jego oryginalny pomysł okazał się na tyle udany, że w 2004 roku hasło „bookcrossing” pojawiło się w słowniku Oxfordu. W Polsce idea ta rozpoczęła swoje funkcjonowanie w roku 2003. Szacuje się, że obecnie w akcję zaangażowanych jest ponad milion osób z całego świata, zaś liczba krążących książek jest 11-krotnie większa.

Bookcrossing przetłumaczyć można jako „podróżującą książkę”. To idea, która pozwala na dzielenie się lekturą z przypadkowymi osobami – całkowicie za darmo!

Jak to działa

Książki nigdy nie lubiły leżeć bezczynnie – czy to na półce w domu, czy też na regale w bibliotece lub księgarni. Mawia się, że każda książka ma swojego czytelnika, jednak najpierw musi go odnaleźć. Czasami nie jest to łatwe. Na przeszkodzie stanąć mogą wysokie ceny książek w księgarni lub brak czasu na to, aby wybrać się do biblioteki. I tutaj znakomicie sprawdza się idea bookcrossingu! Książki czekają na nas w kawiarniach, na przystankach, w sklepie, czy też w specjalnych regałach ulicznych (także mobilnych). Szczegółowych informacji na temat tego, gdzie znajdują się poszczególne punkty, należy szukać w internecie albo… po prostu uważnie się rozglądać.

Co najważniejsze, każdą książkę możemy przygarnąć całkowicie bezpłatnie. Po przeczytaniu wystarczy odłożyć ją w tym samym miejscu, z którego ją zabraliśmy. Co jeśli znaleziona pozycja spodoba nam się tak bardzo, że nie będziemy chcieli się z nią rozstać? Możemy ją zatrzymać, jednak nie bądźmy samolubni i przynieśmy w zamian inną, równie wartościową.

Jak zostać bookcrosserem?

W bardzo prosty sposób. Potrzebujemy jedynie chęci i… książek. W pozycji, którą chcemy się podzielić, zostawiamy krótką informację, np.: „Cześć, jestem uwolnioną książką. Możesz wziąć mnie za darmo”. Pożądane jest też zamieszczenie kilku słów o idei bookcrossingu. Następnie „gubimy” książkę w dowolnym miejscu lub pozostawiamy ją w przeznaczonym do tego regale ulicznym. Warto też zarejestrować się na stronie BookCrossing.pl i wypełnić krótki formularz, a uwolniona przez nas książka zyska indywidualny numer PIB, który umożliwi nam jej śledzenie. Zadziała to jednak dopiero wtedy, gdy nowi nabywcy również odwiedzą powyższą stronę i zamieszczą informacje o aktualnym miejscu pobytu danej lektury. Dzięki temu będziemy mogli poznać historię podróży naszej książki.

Zapaleni bookcrosserzy mogą również skorzystać z zaawansowanej wyszukiwarki i sprawdzić, czy pozycja, która ich interesuje jest w bazie, a następnie odszukać użytkownika, u którego się ona znajduje i nawiązać z nim kontakt.

Dlaczego warto zostać bookcrosserem

Celem bookcrossingu nie jest pozbycie się wszystkich książek z domu. Wiadomo przecież, że każdy z nas posiada kilka pozycji, które zawsze chciałby mieć pod ręką i z którymi trudno się rozstać. Bookcrossing skierowany jest w głównej mierze do tych, u których książki zalegają na półkach, bądź też, co gorsza – w piwnicy. Stopniowo staje się on swego rodzaju modą. Nie dość, że przyczynia się do popularyzacji czytelnictwa, to jeszcze zapewnia nam przy okazji sporo frajdy i pozwala poszerzyć horyzonty. To jednak nie wszystko. Dzięki akcji wiele osób ma szansę przeczytać książki, o których marzyło, ale na które nie było ich stać.

Tekst: Amelia Naruszewicz

Komentarz pojawi się po zatwierdzeniu go przez redakcję.